
Nie potrafię już chodzić godzinami po ulicach mego miasta z aparatem w ręku.
Bielsko jest nudne. Mało się dzieje, mało ciekawych ludzi, twarzy i sytuacji. Albo nie ma co fotografować, albo ja już się wypalam.
Brakuje mi dużej zatłoczonej metropolii, tej lawiny ludzkiej, ogromu twarzy i grymasów. Duże miasto jest trochę jak fotograficzny samo grajek; o ile oko bystre, buty wygodne i paluch wystarczająco silny aby wcisnąć spust migawki.
Tutaj na zadupiu to zupełnie inna bajka...
Ulice są martwe, a co za tym idzie dokumentowanie ich jest beznadziejnie nudne.
Powoli łapie się już na tym że robię zdjęcia na siłę.
Zgroza i zupełny brak zajawy...
U góry kibel i telefon.
Zajebiste co nie?
6 komentarze:
Wypstrykałeś się. Dobra strona tego stanu jest taka, że masz teraz szansę na bardziej przemyślaną fotografię.
Trafiłeś w samo sedno człowieku. Nic dodać nic ująć...
wiesz, Blazeju, jak Ci brakuje metropolii to odzaluj te pare groszy na bilet lotniczy i wpadaj nas odwiedzic :) :) :) u nas materac zawsze w pogotowiu :)
dzięki ludziska:) bardzo chętnie bym was odwiedził. jak się będę wybierał do londona to na pewno dam wcześniej znać. To samo się was tyczy, jak zawitacie do poldonu z mista chrobakko to koniecznie do mnie zadzwońcie.
miejsca mam od cholery i jeszcze trochę więc zapraszam, zapraszam:)
"Duże miasto jest trochę jak fotograficzny samo grajek" - dobrze godosz chłopie :) oj dobrze
Wiem o czym mówisz:)
Ja mieszkam w małej mieścinie, gdzie jak mi się zdaży jedno zdjęcie na miesiąc, to dobrze.
Na foty dojeżdzam do Dublina raz w tygodniu (6 godzin w busie).
chyba musze sobie prawko jazdy zrobić:(
Prześlij komentarz